W taką piękną spobotę powstał szybki plan skoczenia do stłecznego ZOO. Po drodze jednak znowu przejeżdżaliśmy koło tego przeklętego stadionu (od kilku dni o niczym innym nie myślę, tylko zasatanawiam się czy nie omija mnie impreza roku…). Pech chciał, że jadąc Wałem zobaczylismy z oddali 10 osobową kolejkę do kas. Szybki stop i po 30min stania mam 2 bilety z miejscami siedzącymi do sektora B.
Ogólnie wszystko super, nic mnie nie ominie, ale… Za 129zł od osoby nie wolno mi wnieść na stadion ani żadnego picia (to jeszcze bym przeżył), ani aparatu fotograficznego!!! Wiem, że akredytacje prasowe itp, ale i tak jest to dla mnie lekka paranoja (siedzę kilkadziesiąt metrów od centrum wydarzeń no i rzecz jasna nie wybieram się z obiektywem 600).
Ponadto na srodku biletu widnieje napis: “Biorąc udział w imprezie uczestnik wyraża zgodę na utrwalanie swojego wizerunku, oraz bezterminowe korzystanie z niego przez sólki z grupy Red Bull”. Na pewno zaraz usłyszę głosy, że tak jest zawsze. Fakt, nie chodzę za często na takie masowe spędy i pewnie dlatego bardzo mnie to zdziwiło…