No i po kolejnym maratonie. Przygotowania były tym razem już trochę bardziej intensywne, zrobiona w poprzedzający weekend wycieczka 100km po szosie w tempie 27km/h dużo dała. Poza tym jednak jeden dzień odpoczynku przed zawodami też jest dobrym pomysłem. Efekt: w kategorii Open na dystansie 48km 205/938 a w mojej kategorii wiekowej: 62/260. Co oznacza awans do 3 sektora startowego Co bardzo mnie cieszy
To chyba jeden z cięższych maratonów w mojej krótkiej krierze, głównie z powodu przewyższeń na które nie byłem do końca przygotowany… (w sumie prawie 670m w górę). Ostateczny wynik na dystansie mega (58km):
Wszystkich, którzy odwiedzają naszą stronkę bardzo przepraszam za brak wpisów w ostatnim czasie. Poniżej filmik, który wyjasnia moją chwilową niedyspozycję
Jak widać rozpoczął się sezon rowerowy
Poza tym pomimo medialnego kryzysu pracy mamy w PLEJ‘u mnóstwo stąd również te przerwy. Ale obiecuję już teraz poprawę.
W najbliższy weekend (4-5 kwietnia) wybieram się na otwarcie sezonu zawodów MTB do Łodzi. Jeśli będą chętni to zapraszam – może jakaś zorganizowana akcja?…
Tymczasem jeszcze jedno info – doczekałem się pierwszego międzynarodowego wywiadu TUTAJ
Oczywiście muszę tutaj podziękować Mariuszowi i Michałowi bez ich pomocy nie powstała by ta strona, ani nasz kontakt z Kanadyjczykami
No i na koniec info od Gumy Seniora z ostatniej chwili:
Moi drodzy,
Blog „Parafotomania” , z którym jestem dość mocno związany emocjonalnie, przestaje istnieć . Myślę o blogu pojawiającym się na stronach Gazety Wyborczej.
Po prawie dwudziestu latach bycia z Gazetą zostałem zmuszony do odejścia z niej i złożyłem wymówienie.
Na moje szczęście grupa mądrych i życzliwych mi ludzi, znających moje doświadczenie , zaangażowanie , kreatywność i potencjalne możliwości wyciągnęła do mnie rękę .
Mam nadzieję , że już za kilka dni „Parafotomania” ukaże się w innym bardzo ciekawym miejscu.
Po krótkiej przerwie potrzebnej mi na wzięcie głębokiego oddechu obiecuję wznowienie blogowania z większą aktywnością i w ciekawszej formie.
No i tak jakoś wyszło, że doczłapaliśmy się do grudnia. Ponieważ pogoda jest do bani, pracy mam bardzo dużo (wtajemniczeni wiedzą co i jak – zdradzę tylko, że PLEJ ma nowego klienta, bardzo nas to cieszy i jednocześnie pozytywnie stresuje bo wyzwanie przed nami nielada), dlatego też nie ma za bardzo czasu na wiele rzeczy poza pracą, ale muszę przyznać, że na rowerek nadal czas się znajdzie.
Tylko że od dziś pod dachem – sprowadziłem do domu dzięki pomocy Rodziców (Eli i Mietka – bardzo dziękuję) rowerek stacjonarny Działa pięknie a jeszcze lepiej sie prezentuje:
No i na koniec dodam jeszcze, że dziś obchodzę rocznicę – wiadomo jaką
Niby zwykła sobota a jednak dzieki szybkiemu info od Brata udało mi sie dotrzeć na koncówkę zawodów dirtowych organizowanych na torze przy trasie siekierkowskiej. Oto efekty:
Pomimo, że poranek nie był wymarzony – zimno szaro i ponuro to postanowiliśmy z Dominikiem ruszyć jednak na zaplanowany trip rowerowy do Kampinosu. Z małym opóźnieniem bo około 11.00 ruszyliśmy w trasę. Temperatura koło 7 stopnii w sumie nie była taka straszna. Jesień w parku wynagradza wszystko, a singletracki pokryte liśćmi nadają się idealnie do rozwijania prędkości pow. 25km/h
To były chyba okolice Palmir.
Droga powrotna. 5 min później jechał tymi torami ten oto potwór:
No i na koniec się rozjaśniło i zrobiło całkiem ładnie:
Poza tym, że Dominiki będzie miał coś do opowiedzenia na temat Polskiej Myśli Budowniczej Obiecał, że napisze…
No i tak sobie w ciągu 3h zrobiliśmy 60km i wróciliśmy szczęśliwi na Bemowo.
Dodam jeszcze, że tego samego dnia o godzinie 20.00 wygraliśmy (Kanibale) mecz, w dogrywce Dzięki koledze z drużyny przeciwnej, który przy stanie 49:49 i 0.0 czasu do końca nie trafił dwóch osobistych Ja ustaliłem swój osobisty rekord rzutowy w tym sezonie całe 15pkt (w tym jedna trójka, chyba 4 razy za 1 i 8 pkt z gry ze skutecznością 100%)
W tym temacie są dwie kwestie. Jedna dotycząca faktu, że jestem chwalipiętą rowerowym.
Osiągnięcie tej zawrotnej prętkości na rowerze górskim miało miejsce 26.10.2008 na serpentynie (tak wiem na mapie to tak nie wygląda, ale uwierzcie mi na słowo – górka jest niezła… i ma sporo zakrętów) pomiędzy miejscowościę Gniewino i Nadole (gmina Krokowa)
Wrażenie byly niezłe. Bez okularów raczej byłoby to nie możliwe… no i stestowana została nowa rama która mimo wszystko nie straciła sztywności (poprzednia przy prędkości 54km/h już robiła się “miękka”).
Druga sprawa to dzisiejsza przejażdżka po wawie. Wybrałem się tak koło godziny 18.00 i zauważyłem ciekawą rzecz. Nadal sporo ludzi jeździ na rowerkach. Jednak nie ukrywając jest to sport raczej męski i przeważnie po drodze spotykałem jednak mężczyzn. Dziś minąłem dwóch może trzech panów i ze trzy razy tyle kobiet… Czy ktoś mi powie o co chodzi?…