Listopad w lesie pod Warszawą

Listopad16

Niby mamy połowę listopada. Często bywało, że o tej porze roku przyroda zupełnie zasypiała… ale tym razem jest zupełnie inaczej. Sprawdziliśmy w niedzielę w Kamipinosie (tym razem bez rowerów :-)

A tutaj cała galeria:

Sportowa sobota

Listopad9

Pomimo, że poranek nie był wymarzony – zimno szaro i ponuro to postanowiliśmy z Dominikiem ruszyć jednak na zaplanowany trip rowerowy do Kampinosu. Z małym opóźnieniem bo około 11.00 ruszyliśmy w trasę. Temperatura koło 7 stopnii w sumie nie była taka straszna. Jesień w parku wynagradza wszystko, a singletracki pokryte liśćmi nadają się idealnie do rozwijania prędkości pow. 25km/h

To były chyba okolice Palmir.

Droga powrotna. 5 min później jechał tymi torami ten oto potwór:

No i na koniec się rozjaśniło i zrobiło całkiem ładnie:

Poza tym, że Dominiki będzie miał coś do opowiedzenia na temat Polskiej Myśli Budowniczej :-) Obiecał, że napisze…

No i tak sobie w ciągu 3h zrobiliśmy 60km i wróciliśmy szczęśliwi na Bemowo.

Dodam jeszcze, że tego samego dnia o godzinie 20.00 wygraliśmy (Kanibale) mecz, w dogrywce :-) Dzięki koledze z drużyny przeciwnej, który przy stanie 49:49 i 0.0 czasu do końca nie trafił dwóch osobistych ;-) Ja ustaliłem swój osobisty rekord rzutowy w tym sezonie całe 15pkt :-) (w tym jedna trójka, chyba 4 razy za 1 i 8 pkt z gry ze skutecznością 100%)