Niby zwykły dzień (wtorek), dowiaduję się po pracy, że idzeimy wieczorem do HRC na koncert… o nie! Ostatnia rzecz na jaką miałem ochotę po 12h dniu pracy. Okazało się jednak, że wcale nie było tak tragicznie. Co więcej muszę przyznać, ża Aformental ze swoimi dwoma naprawdę haryzmatycznymi liderami jest totalną bombą energetyczną!!! Szok!
ps. No i Łozo zgodził się na sesję z dziewczynami – jedną fotkę możemy pokazać
Wyjątkowo zimny ten wrzesień. Wykapałem się tylko w jeziorze, w Bałtyku pomimo, że woda w sumie odczuwalnie nie była taka zimna to jednak nie zachęcała do kąpieli. Standardowo było grane jedzenie u Ewy. To jest swoją drogą swoisty fenomen. Kanjpa w której bez względu na porę roku w weekendy jest full ludzi. A przypomnijmy jest trochę oddalona od większych miejscowości. W każdym razie moim zdecydowanym faworytem tym razem był móżdżek pycha!!!
W sumie poza tym udało się bez ekscesów Chociaż jest kilka ciekawych tematów. Pierwszy to sprawa kontuzji, pod tym względem było ciekawie. Młody (kostka – wiadomo, co i jak), Żółw (kostka – podobnie do Młodego), Gumowska (kostka, w sumie nie wiemy jak). No ale towarzystwo swoją drogą, jak na formę po wakacjach to się nie popisało, wycieczka do Białogóry skończyła się tym, że trzeba było po ekipkę samochodem z Dębek podjechać . Byłbym jednak nieuczciwy gdybym nie wspomniał, że znaleźli się tacy co wrócili. I to przez ostatnie parę km zupełnie po ciemku.
Dotrzymaliśmy również wieczornej tradycji grania w mafię. Chociaż coraz ciężej idzie utrzymanie porzadku, poza tym znamy się na tyle, że od razu wiadomo kogo eliminować. Ponieważ tym razem zabrakło Dominika – na pierwszy ogień przeważnie szła Basia.
Następny wyjazd to chyba niestety dopiero w nowym roku, ale na pewno damy znać gdyby coś się zmieniło.
Sorki za opóźnienia ze wstawieniem tych zdjęć, ale dopiero teraz udało nam się ogarnąć fotki – no i trochę trwało zanim ruszył sam blog.
Wyjazd był bardzo udany, pogoda w kratkę, ale nie nudziliśmy się i humory dopisywały. Kolega Rafał nawiązał nową przyjaźń z Bobikiem, od tej pory jego awersja do psów przeszła do historii. Z innych źródeł wiemy, że zamierza sobie Bobika sprowadzić na stałe do WWA Ponadto w ramach poszerzania horyzontów i współpracy międzynarodowej do naszej paczki przyjęliśmy Żółtego i Czarnego.
Poniżej filmik:
Wyjazd na szczęście miał też wymiar relaksacyjno – rekreacyjny a to za sprawą OC, który w niedzielę rano wyciągnął ekipę na pierwszy trening golfa (są również fotki) – bardzo dziękujemy i stawimy się na następne zaproszenie. Tym razem pewnie zmienimy lokalizację (kwater) na inną z powodów znanych zainteresowanym
Weekendzik był całkiem sportowy, wraz z Dominikiem i Jankiem (G.) wystartowaliśmy, co prawda wygrać się nie udało, ale ukończyliśmy bieg z czasami poniżej 1h (10km). Plan wykonany. Wrzucę przy okazji jeszcze parę fotek. Poki co mała galeria.
Żeby nie było, że się obijamy i blog powstał po to żeby sobie wisieć w sieci i straszyć, udostępniamy galerie zdjęć ze ślubu:
(NAJLEPIEJ KLIKNĄĆ ZDJĘCIA PONIŻEJ)
Tak się składa, że niedawno kilka rzeczy w moim życiu uległo zmianie. Nie będe dokładnie pisał jakie, bo mam nadzieję, że tan blog wkrótce sam odpowie na to pytanie. W pierwszej kolejności kilka słów wyjasnień. Nie umieścilismy jeszcze wszystkich zdjęć z naszego ślubu i wesela w internecie ponieważ dzięki Panu Fotografowi (Wojtek Surdziel), któremu z tego miejsca bardzo serdecznie dziękujemy, mamy zdjęć dobre kilkaset co przekłada się na około 1,3GB danych Część osób, z którymi mamy częstszy kontakt dostało już je na płytkach, reszta mam nadzieję wkrótce bedzie również mogła je sobie w jakiś sprytny sposób przejrzeć. Póki co zamieszczam kilka fotek, żeby podkręcić trochę apetyty.