Janek, T.Love i The Relievers
Niewielkich rozmiarów koncert w naszym ulubionym, kameralnym miejscu koncertowym – HRC okazał się miłą retrospekcją. Po pierwsze T.Love ze względu na zamiłowania muzyczne Gumy Seniora był chyba pierwszym zespołem, którego muzyki słuchałem jeszcze w podstawówce. “Pieprzony Żoliborz” to pierwsze przekleństwo, które wypowiadałem wówczas z niemałą satysfakcją. “A nasze łóżko zapłonie jeszcze raz” było tekstem, którego znaczenia jeszcze chyba do końca nie rozumiałem
W każdym razie osobą, która wówczas dzieliła ze mną tą pasję, był kumpel Janek. Przypomniały mi się czasy kiedy odkrywałem tajniki komponowania muzyki w programie Fast Tracker II, a któregoś dnia za piosenkę, którą zmontowaliśmy (to chyba była aranżacja Hey Jo Jimi Hendrixa) dostał nagrodę od samego Hołdysa. No i stałem dziś wspominając nasze młodziencze marzenia i patrzyłem jak Janek je realizuje na scenie HRC u bogu Muńka. Gitarzystą jest jak dla mnie genialnym. Ale w sumie wiedziałem już o tym jak miałem lat kilkanaście
Wielki szacun! Mega koncert! Cieszę się, że marzenia z młodości tak łatwo się spełniają
ps. a to strona na myspace ekipy w której poza T.Love Janek wyraża swoje zamiłowanie do muzyki – The Relievers
ps2. Muszę przyznać, że T.Love daje cały czas czadu. Takich tłumów przed Hard Rock Cafe nie widziałem. Muniek jest w super formie i wywija na scenie ile się da! Naprawdę polecam! Następny koncert w Stodole na jesieni! Ja się wybieram!
Pozdro!
Reggae w HardRock Cafe
We wtorek, wspólnie z Mają i Michałem odwiedziliśmy (po kolacyjce w kozackiej Tabace) HardRock w celu przysłuchania się muzyce reggae. Bardzo podobał nam sie występ Paprika Corps, ten późniejszy – zdecydowanie słabszy (może z powodu braku żywiowołości) został prze Michała uwieczniony fragmentarycznie:
Crystal Castles
Czasami natrafiam oglądając filmy z wycznyami rowerowymi na ciekawe zespły muzyczne. Dla fanów muzyki z comodore64, atari i amigi:
Ten wpis zdecydowanie wymaga przerobienia
Pogrzebałem trochę w sieci, przesłuchałem całą debiutancką płytę i jestem naprawdę pod DUŻYM wrażeniem. Nie jest to na pewno łatwa muzyka, ale ma w sobie coś bardzo intrygującego. Bity rodem z comodore64, ale odpowiednio zaaranżowane i unowocześnione w połączeniu z niesamowitymi wokalami sfrikowanej 14-sto latki to mieszanka w pełni wybuchowa. Myślę, że to jeden z najlepszych debiutów jakie ostatnio słyszałem. Ostatnio tak podobała mi się płyta Gentlemana (wiem, że zupełnie inny klimat
Klip:
http://www.myspace.com/crystalcastles
PS.:
Pamiętacie niedawne dziecko Timbalanda, Justina i 50-Centa:
A to instrumental:
A to piosenka Courtship Dating by Crystal Castles
Rydwan
Męczę już tą płytę dobre kilka miesięcy i cały czas mi się nie nudzi…


