Kampinosu ciąg dalszy
Na tych zdjeciach widać dosyć dobrze co działo się z trasą w miarę uplywu czasu i wody
Dominik pojechał najszybciej więc wiekszość odcinka jeszcze udało mu się zrobić na kołach (te zdjęcia były robione w tym samym miejscu):
A to troche później Dominika (jeszcze jako tako dało się rower prowadzić):
Mateusz (był koło 30min za Dominką) i po jego sylwetce widać, że rower już musiał pchać / zapierać się całym ciałem – ZOBACZCIE NA ZANUŻENIE KÓŁ W BŁOCIE!:
Ja byłem na końcu i nie było już w sumie szans na prowadzenie roweru – koła blokowały się zupełnie od ilości błota:
No i na koniec jeszcze trochę innych zdjęć:








Łukasz, na każdym zdjęciu się uśmiechasz!! za mało błota, czy jak?!?
czy to, że nie ma Artura, oznacza, że sobie ułatwił przez las? trzeba to wyjaśnić i dodać ze 3 minuty:)