Kampinosu ciąg dalszy
Na tych zdjeciach widać dosyć dobrze co działo się z trasą w miarę uplywu czasu i wody
Dominik pojechał najszybciej więc wiekszość odcinka jeszcze udało mu się zrobić na kołach (te zdjęcia były robione w tym samym miejscu):
A to troche później Dominika (jeszcze jako tako dało się rower prowadzić):
Mateusz (był koło 30min za Dominką) i po jego sylwetce widać, że rower już musiał pchać / zapierać się całym ciałem – ZOBACZCIE NA ZANUŻENIE KÓŁ W BŁOCIE!:
Ja byłem na końcu i nie było już w sumie szans na prowadzenie roweru – koła blokowały się zupełnie od ilości błota:
No i na koniec jeszcze trochę innych zdjęć:
Błoto
Tak po maratonie wygądała Dominika
A tutaj jeszcze przed deszczem:
a to moja fotka, jeszcze zanim zaczęło padać:
A tak po dojechaniu na metę:












