Upadek polskiego kolarstwa
Komentarz Ojca (WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO z OKAZJI IMIENIN!!!) do poprzedniego postu skłonił mnie to napisania paru słów na temat kolarstwa na naszym kraju.
Wszyscy głoszą upadek polskiego kolaratwa (niestety w przypadku tego zawodowego to w dużej mierze jest to prawda). No właśnie my z Dominikiem trenujemy po to żeby w końcu coś z tym zrobić
A tak na poważnie to czytałem dużo o tym w magazynach rowerowych – jest duży problem. Wiadomo o co chodzi – nie ma kasy… Warto jednak zastanowić się na takim fenomenem: na każdym maratonie (a mówię tylko o serii Mazovii) z tygodnia na tydzień jest coraz więcej ludzi. W Otwocku samych startujących było 1400 zawodników + do tego kibice, rodziny i cała reszta to spokojnie koło 3000 ludzi gromadzi się na amatorskich zawodach!!! Jednego dnia. Co dwa tygodnie! A takich maratonów jest w naszym kraju kilka albo nawet i kilkanaście. Łatwo policzyć ile ludzi jest zaangażowanych w Polsce w rowery w formie amatorskiej, ale jednak mocno sportowej. Patrząc na sprzęty na których ludzie jeżdżą to włos się czasem na głowie jeży. Już kilka razy widziałem rowerki pod 20 – 30 tys. złotych. A takich za 6 – 10tys. jest na maratonach mnóstwo. To oznacza, że ludzie mają dużo pieniędzy na swoją pasję i chętnie je wydają. Do tego jest ich naprawdę dużo. Jeżdżąc po ściezkach rowerowych mijam średnio 2 – 3 ludzi z maratonów (wnioskuję po koszulkach, chipach itp) a rowerzystów zwykłych kilkadziesiąt. Nie będe dodawał, że jest jeszcze Maja Włoszczowska (srebro z Pekinu w MTB). Porównajmy to z rzeszą koszykarzy (taaa wybrałem się na boisko Prusa w poniedziałek o 17.30 – piękna pogoda, ale byłem sam !!!. Na piłce nożej się nie znam, ale jakoś wielu piłkarzy też tam nie było.). W lidze UNBA co weekend jest rozgrywanych koło 20 meczy w każdej drużynie jest koło 7 osób czyli 140 osób co weekend. W wwa są dwie ligi czyli można założyć, że w kosza gra koło 300 osób (ligowo) w weekend. W porównaniu do MTB to jest nadal bardzo mało… Innych tego typu przykładów można szukać i pewnie okazałoby się, że trudno znaleźć bardziej popularny sport uprawiany w PL niż właśnie rower…
W sumie to wystarczy zobaczyć co się dzieje w weekendy na Wale Miedzeszyńskim w rejonie Gocławia. Wręcz można mówić o korkach. Co do sportu drużynowego, to z kanibalowych doświadczeń wynika, że to nie jest takie proste
Brak atencji do uprawiania sportu przede wszystkim wynika jednak chyba z tego, że ludzie mają inne priorytety i na sporcie specjalnie im nie zależy…
Też odnoszę takie wrażenie… ale wydaje mi się, jednak że z roku na rok to się zmienia na lepsze, przynajmniej jeśli chodzi o rowery (bo o koszykówce tego powiedzieć nie mogę…)
ja za to nie znam sie na koszykowce ani na rowerach, za to polecam strony pilkarskich lig amatorskich:
ligowiec.pl
wls.com
letsgo.com.pl
halowaliga.pl
plph.waw.pl
i wielu innych.