Jak byłem trochę mniejszy bardzo fascynowało mnie modelarstwo. Szczególnie to kartonowe. Nadal czase z Bratem i Ojcem jeździmy pobawić się jakimiś modelami (ja preferuję auta, ojciec z bratem helikoptery). Co jakiś czas w wilanowie pojawiają się też zapaleńcy z modelami samolotów. Był kiedyś kolesi z modelem miga 29 który był napędzany normalnym (w wersji mini) silnikiem odrzutowym. Taki model kosztuje pewnie kilka tys. zł nie mówiąc że to pewnie pół roku pracy żeby go wykonać… Raz widziałem, jak koleś z modelem który był podobnej klasy miał nieoczekiwane “lądowanie”. Oczywiście skończyło się na połamanych skrzydałach itp. Kolejne pół roku zabawy w warsztacie… Ciekaw jestem czy goście od tego modelu denerwują się jak puszczają go w powietrze:
Kiedyś (liceum, pierwsze lata studiów) trasa z Saskiej Kępy do Góry Kalwarii na rowerze zabierała cały weekendowy dzień. Wybraliśmy się raz z Dominikiem to jechaliśmy z przystankami koło 5h. Dziś (już prawie 30 wiosen na karku) wybrałem się po pracy w tą samą trasę. 73km. Czas: 2h 31min. Średnia prędkość 29km/h. Rower: MTB na zwykłych górskich semislickach 2.10 Jak widać mając 30 chyba jestem bardziej wysportowany niż za małolata :-]
Komentarz Ojca (WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO z OKAZJI IMIENIN!!!) do poprzedniego postu skłonił mnie to napisania paru słów na temat kolarstwa na naszym kraju.
Wszyscy głoszą upadek polskiego kolaratwa (niestety w przypadku tego zawodowego to w dużej mierze jest to prawda). No właśnie my z Dominikiem trenujemy po to żeby w końcu coś z tym zrobić A tak na poważnie to czytałem dużo o tym w magazynach rowerowych – jest duży problem. Wiadomo o co chodzi – nie ma kasy… Warto jednak zastanowić się na takim fenomenem: na każdym maratonie (a mówię tylko o serii Mazovii) z tygodnia na tydzień jest coraz więcej ludzi. W Otwocku samych startujących było 1400 zawodników + do tego kibice, rodziny i cała reszta to spokojnie koło 3000 ludzi gromadzi się na amatorskich zawodach!!! Jednego dnia. Co dwa tygodnie! A takich maratonów jest w naszym kraju kilka albo nawet i kilkanaście. Łatwo policzyć ile ludzi jest zaangażowanych w Polsce w rowery w formie amatorskiej, ale jednak mocno sportowej. Patrząc na sprzęty na których ludzie jeżdżą to włos się czasem na głowie jeży. Już kilka razy widziałem rowerki pod 20 – 30 tys. złotych. A takich za 6 – 10tys. jest na maratonach mnóstwo. To oznacza, że ludzie mają dużo pieniędzy na swoją pasję i chętnie je wydają. Do tego jest ich naprawdę dużo. Jeżdżąc po ściezkach rowerowych mijam średnio 2 – 3 ludzi z maratonów (wnioskuję po koszulkach, chipach itp) a rowerzystów zwykłych kilkadziesiąt. Nie będe dodawał, że jest jeszcze Maja Włoszczowska (srebro z Pekinu w MTB). Porównajmy to z rzeszą koszykarzy (taaa wybrałem się na boisko Prusa w poniedziałek o 17.30 – piękna pogoda, ale byłem sam !!!. Na piłce nożej się nie znam, ale jakoś wielu piłkarzy też tam nie było.). W lidze UNBA co weekend jest rozgrywanych koło 20 meczy w każdej drużynie jest koło 7 osób czyli 140 osób co weekend. W wwa są dwie ligi czyli można założyć, że w kosza gra koło 300 osób (ligowo) w weekend. W porównaniu do MTB to jest nadal bardzo mało… Innych tego typu przykładów można szukać i pewnie okazałoby się, że trudno znaleźć bardziej popularny sport uprawiany w PL niż właśnie rower…
No i po kolejnym maratonie. Przygotowania były tym razem już trochę bardziej intensywne, zrobiona w poprzedzający weekend wycieczka 100km po szosie w tempie 27km/h dużo dała. Poza tym jednak jeden dzień odpoczynku przed zawodami też jest dobrym pomysłem. Efekt: w kategorii Open na dystansie 48km 205/938 a w mojej kategorii wiekowej: 62/260. Co oznacza awans do 3 sektora startowego Co bardzo mnie cieszy
To chyba jeden z cięższych maratonów w mojej krótkiej krierze, głównie z powodu przewyższeń na które nie byłem do końca przygotowany… (w sumie prawie 670m w górę). Ostateczny wynik na dystansie mega (58km):
29 marca 2009 dzięki uprzejmości Żeli i Marcina (mój szwagier i jego narzeczona) wybraliśmy się na b. ciekawe widowisko do warszawskiego Torwaru – Mecz Gwiazd polskiej ligi koszykówki. Wiadomo, że na tego typu imprezach podstawą są atrakcje dla widzów więc dunków i niezłych rzutów za 3 punkty było bez liku. Ale najbardziej przepadły nam do gustu akcje w wykonaniu tej drużyny: