Trochę o kinie…
Ogólnie i generalnie
nic sie nie dzieje. Czekam z utęsknieniem na Hobbita w wersji hollywood, ale póki co nie wiele o nim słychać i nie wiadomo kiedy będzie w PL. Co jakiś czas pojawia się jednak niespodziewany film, który skłania mnie do MYŚLENIA… Tak się złożyło, że wspólnie z Sypniewskimi i Ewelinką wybralismy się (Dominika & Łukasz) na film Elitarni. Dowiedziałem się od Dominika jeszcze przed seansem, że to produkcja podobna do Miasto Boga i jako, że bardzo mi sie ta produkcja podobała pszedłem z pozytywnym nastawieniem. Co ciekawsze, jak wychodzilismy z kina, nastawienie nadal było pozytywne. Wszystko zmieniło się jednak kilka dni później (tak, tak, czasem zdarza mi się myśleć o jednej rzeczy tak długo). Doszedłem do wniosku, że film jest jednak zbyt “płaski”. Miasto boga miało rewelacyjnie skonstruowanych bohaterów, którym towarzyszymy od urodzenia aż do śmierci – przyzwyczajamy się do nich… rozumiemy ich zachowania. Elitarni kipią przemocą, niby pokazują jakiś tam problem społeczny, ale są trochę jak plakat na murze, a nie film… Tak czy inaczej… polecam
wśród aktualnych miernot kinowych – coś co jest warte obejrzenia.

W sumie, mało Cię znam.. Jestem w trakcie.. Poznaję..ale te komentarze ad. kina mega mnie zdziwiły.. dawno nie poznałam osoby tak wrażliwej na rzeczywistość… hmm jestem zaskoczona, aczkolwiek, zgadzam się z Tobą…
pzdr marta
Bardzo mi miło
Jeszcze milej dowiedzieć się, że są również osoby, które myślą podobnie. Kontynuując temat to wczoraj oglądałem Wall-E – naprawdę fantastyczny
!!!
hmm, a nie dostrzegłeś tam odrobiny infantylizmu… archetypu mężczyzny uwiedzionego przez kobietę?? archetypu uwodzenia i skupienia wszystkich wątków wokół tego..hmmm.. rdzenia??
Ale tego typu infantylizm zupełnie mi nie przeszkadza… tym bardziej, że to w sumie film dla dzieci. Podobało mi się to, że główni bohaterowie w sumie nie mówią nic oprócz “Wall-E” i “Eva” a mimo to są tak bardzo wyraziści i napakowani emocjami… Szczególnie jak na animację komputerową to całkiem niezłe osiągnięcie. Trochę mi to przypomniało stare dobre kreskówki Walta Disneya, w których też nie było dużo tekstów a były mimo to śmieszne. Wall-E ma właśnie ten poziom żartu. Dotychczasowe animowane filmy (Shrek, Madagskar itp) były o tyle proste w odbiorze, że cały żart pochodził z dialogów i dobry dubbingów. Wall-E jest poprostu na tym tle inny.